Rozmowa z Tatianą Rakus – nauczycielką w szkole nr 216 im. Adama Mickiewicza

– Jest Pani wychowanką Stowarzyszenia Kulturalno-Oświatowego ”Polonia” w Sankt Petersburgu. Początkowo Pani Mama przyprowadzała na zajęcia w szkole niedzielnej, potem był wyjazd na studia licencjackie w Polsce, obecnie jest się panią „od polskiego” w szkole przy Zaułku Grafskim. Nie ma rzeczy w życiu przypadkowych. Tak pokierował Panią los – w szkole Nr 216 pojawiły się nowe trendy.

Dzięki Pani powstał projekt konkursów wiedzy o Gdańsku rozpisany na kilka szkół miasta. Już są określone sukcesy. Z właściwym Pani temperamentem i konsekwencją młodzież petersburska wie, ze w Polsce jest miasto – Gdańsk. Dlaczego właśnie Gdańsk, a nie, dla przykładu: Poznań, Warszawa?

– Gdańsk? Ponieważ ”Gdańsk – miasto partnerskie Sankt Petersburga”. Tak brzmi nazwa naszego konkursu. Wyjazd, zorganizowany dwa lata temu przez wicemarszałkа Senatu VI kadencji Macieja Płażyńskiego dla uczniów naszej szkoły był pierwszy od dłuższego czasu. Zwiedziliśmy piękną Warszawę, pałac prezydencki. Przeżyciem dla naszej „wycieczki” było spotkanie z Panią Prezydentową Marią Kaczyńską.
Potem był Gdańsk. Dla uczniów z mojej szkoły była to okazja zapoznać się z młodzieżą szkół Gdańska, przekonać się, że mają wiele wspólnego: słuchają takiej samej muzyki, mają podobne problemy i zainteresowania, okazję sprawdzić swoje umiejętności w języku polskim „na żywo”. Dla mnie Gdańsk – to piękno architektury, uliczki zachęcające do spacerów, morze, które nas łączy. Gdańsk to przede wszystkim „Solidarność” – droga do wolności. Mojej również! Ja, w odróżnieniu od moich dziadków mogę nie ukrywać swojej narodowości, mogę mówić po polsku, nie obawiając się konsekwencji. Gdańsk jest niezwykłym miastem, które powinna poznać młodzież Sankt Petersburga.
– Petersburg ma się czym pochwalić: na czoło liderów polonijnych wysuwają się osoby młode min. wykształcone w Polsce. Na równi z Panią mogę mówić o Łukaszu Jezierskim – historyku, Ani Filipczyk – zawodowo business-women, a wieczorami nauczycielce języka polskiego ze zdolnościami aktorskimi i uniezwyklą wrażliwością artystyczną, Halinie Żukowej – wspanialej pianistce, bez względu na wiek już po doktoracie i w areole sławy. Pani praca związana jest z pracą u podstaw. Projekt goni projekt. Po trwających jeszcze konkursach wiedzy o Gdańsku, już w ramach pracy Domu Polskiego powstało przedszkole – realizacja 20-letnich marzeń Stowarzyszenia Kulturalno-Oświatowego ”Polonia”. Proszę opowiedzieć szerzej o tym pomyśle. Polskie przedszkole w Petersburgu to?
– Tak. Dobrze pani to ujęła – „realizacja 20-letnich marzeń”. Z chwilą otwarcia punktu przedszkolnego Dom Polski stał się prawdziwym domem, ponieważ śmieją się w nim dzieci. Były czasy, kiedy w rodzinach obawiano się mówić po polsku. Jeżeli dziadkowie między sobą rozmawiały po polsku, to swoich dzieci nie uczono języka, w obawie o życie swoich pociech. Do Polonii często przyprowadzają wnuków dziadkowie. Może dlatego, że czują się tak, jak by chcieli „załatać tę dziurę”, powstałą na skutek historycznych już wydarzeń. Budowanie świadomości narodowej powinno zaczynać się już w wieku przedszkolnym, kiedy kształtuje się tożsamość. I tu nasze „przedszkole” będzie służyło temu pomocą.
Przyglądając się życiu naszej Polonii, mogę konstatować, że obecnie dzieci uczestniczą tylko w niektórych przedsięwzięciach (konkurs recytatorski „Kresy”), organizowanych w Domu Polskim, nie mając możliwości częstszego obcowania z polonijną grupą rówieśniczą.
W naszym gronie polonijnym są dzieci dwujęzyczne, na przykład moja córka, z przewagą języka rosyjskiego (ogromną rolę w poszerzaniu słownictwa odgrywa rosyjskojęzyczne przedszkole, rówieśnice mówiące w języku rosyjskim).
Petersburg jest miastem, do którego przybywa w celach biznesowych coraz więcej Polaków wraz ze swoimi rodzinami. Dla niektórych maluchów nagle oderwanych od polskojęzycznego otoczenia takie przedszkole jest niezbędne.
W odpowiedzi na specyficzne potrzeby intelektualne i rozwojowe tej grupy wiekowej zrodził się projekt stworzenia punktu przedszkolnego – miejsca spotkań dzieci polonijnych i polskich. Projekt stwarza szansę nauki języka polskiego dzięki kontaktowi z nauczycielem i rówieśnikami z Polski, będącymi dla nich swoistymi native speakerami. Tu poprzez gry i zabawy dzieci mogą uczyć się języka polskiego, poznawać kulturę, tradycje i historię Polski.
– Pani córka, starszy przedszkolak, bierze aktywny udział w życiu polonijnym. Już kilkakrotnie zajmowała I miejsce w konkursach recytatorskich „Kresy”. Jak się Pani udaje połączyć pracę w szkole, wychowywanie córki z realizacją tak ważnych projektów?
– Człowiek w życiu przechodzi przez różne etapy, zmieniają się priorytety w zależności od sytuacji życiowej. Najważniejszym zadaniem dla mnie na dzień dzisiejszy jest wychowywanie córki. Dziecko rośnie i usamodzielnia się, do pełnoletniości jeszcze daleko, lecz już mogę wygospodarować czas na samorealizację.
Pracując nad każdym z wymienionych przez panią projektów myślałam o swoim dziecku. Ewa uczestniczyła w konkursie rysunkowym na podstawie legend o Gdańsku, „przedszkole” wymyśliłam również myśląc przede wszystkim o niej. Jak pani zauważyła w moim przypadku łatwo jest łączyć wychowanie córki z pracą.
– Jak Pani zachęca rodziców, by przyprowadzali swoje dzieci do Domu Polskiego? I w jaki sposób konkurs wiedzy o Gdańsku wpływa na życie szkół biorących w tych przedsięwzięciach? Co mówią przedstawiciele władz miejscowych, rodzice, społeczność nauczycielska?
– Tu też nic specjalnego nie robię. Nic nie dzieje się na siłę. Rodzice chętnie uczestniczą w życiu Domu Polskiego, wiedząc, że ich pieszczochy są pod opieką. Zostawiając dzieci na zajęciach w „przedszkolu” mają czas, by pójść na zajęcia języka polskiego dla siebie, lub dyskutują w kuchni, przygotowując poczęstunek, pomagają układać scenariusze, planują wyjazdy przedszkolaków za miasto itd.
W konkursie wiedzy o Gdańsku uczestniczyło 5 szkol z dzielnicy centralnej, nie licząc młodzieży polonijnej. Uczniowie tych szkół chętnie zabrali się do pracy, ponieważ Polska to jeden z najbliższych sąsiadów, o którym niewiele wiedzą. Ponieważ, jak wynikło z rozmowy, ktoś ma rodzinę mieszkającą w Polsce, a niektórzy byli w Polsce z wycieczką i chcą zapoznać się z nią bliżej. Mogę powiedzieć, ze dzięki konkursowi nasza Polonia pozyskała nowych członków.
– Pani Tatiano, jest Pani również niezwykle ważną osobą w życiu naszego czasopisma. Ożywia je Pani swoim entuzjazmem i zapałem. Nam również to się udziela. Przynosi Pani promyczek słońca do marcowego Petersburga i promuje również nasze pismo. Dziękujemy za to. Jakie jeszcze projekty? I sakramentalne: skąd pieniądze? Gdzie sponsorzy, oprócz Pani samej?
– Tak, projekty są. Lecz o tym trochę później. W Gdańsku, równolegle z naszym konkursem, był przeprowadzony konkurs wiedzy o Sankt Petersburgu. Kulminacją konkursów wiedzy o Gdańsku i wiedzy o Petersburgu jest wymiana młodzieżowa. Moja praca nad tym projektem jeszcze nie jest skończona. Serdecznie dziękuję za pomoc w realizacji projektu: władzom miasta Gdańsk, Konsulatowi Generalnemu Rzeczpospolitej Polskiej w Sankt Petersburgu, Stowarzyszeniu „Wspólnota Polska”, Stowarzyszeniu Współpracy Międzynarodowej w Sankt Petersburgu, Centrum Metodycznemu Centralnej Dzielnicy Sankt Petersburga, Wydziałowi Oświaty Centralnej Dzielnicy Sankt Petersburga.
Praca nad punktem przedszkolnym przy Domu Polskim dopiero się rozpoczęła. Przede mną: organizacja konkursów dla dzieci, organizacja uroczystości związanych ze świętami i tradycjami narodowymi między Polonią i przedszkolami w innych krajach, nawiązanie kontaktów z innymi wspólnotami mniejszościowymi w mieście w ramach promocji Domu Polskiego, budowa i prowadzenie strony internetowej punktu przedszkolnego. Czyli mnóstwo dalekosiężnej i twórczej pracy. Nowe projekty będą w nowym roku akademickim.
– Dziękuję za rozmowę

Teresa Konopielko