Rozmowa z pierwszym Zastępcą Redaktor Naczelnej "Gazety Petersburskiej" Stanisławem Karpionkiem

– Nie wiem, czy pamięta Pan swój pierwszy kontakt z SKO ”Polonia” i pierwsze lekcje z języka polskiego u pani Wiesławy Sawinowej? Ja natomiast pamiętam doskonale mojego kolegę ze studiów Edwarda Karpionka – niezwykle utalentowanego filologa. Poznałam go na trzecim roku studiów w Państwowym Uniwersytecie Petersburskim. Mówiło się wówczas po cichu: ”O, ten jest Polakiem”. Wiem, ze pisał piękne liryki, był znanym redaktorem w wydawnictwie naukowym. Co pozostało po Tacie? Zdolności filologiczne, zamiłowanie do języka polskiego, czy to przyszło z czasem, w okresie studiów w Katolickim Uniwersytecie Lubelskim?

– Dobrze pamiętam lekcje z języka polskiego u pani Wiesławy Sawinowej. Panowała na nich bardzo miła atmosfera. Ale dla mnie nie były to pierwsze lekcje polskiego. Pierwsze polskie słowa usłyszałem w domu, potem na nabożeństwach w kościele katolickim przy zaułku Kowieńskim (wtedy to był jedyny otwarty kościół w mieście). Moja babcia Bronisława ze strony matki pochodziła z Polski, mama ojca, Stanisława, też ma polskie korzenie. Co prawda w domu rozmawiało się przeważnie po rosyjsku, ale ojciec (Edward Karpionok) doskonale znał polski i miał wspaniałą bibliotekę. To dzięki niemu przeczytałem Mickiewicza, Prusa, Słowackiego, odkryłem literaturę współczesną, sięgnąłem do swoich korzeni. Ojciec miał dużo przyjaciół w Polsce. W 1989 roku po raz pierwszy wyjechałem z nim do Polski. Był to prawdziwy „łyk wolności”. Potem był Kraków, Częstochowa, Poznań, inne miasta. Zapewne to dzięki ojcu mam zdolności filologiczne, zamiłowanie do języka polskiego. Gdyby nie jego głęboka erudycja, wyczucie języka, nie skończyłbym polonistyki na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Ojciec był moim prawdziwym przyjacielem, utalentowanym poetą, pisał głębokie wiersze, tłumaczył polską poezję. Niestety, odszedł zbyt wcześnie. Obecnie pracuję nad uporządkowaniem jego spuścizny poetyckiej. W Akademii Kultury był znany jako redaktor, który potrafił zrobić arcydzieło z pracy naukowej, napisanej nieudolnym językiem młodego naukowca. Zawsze ustawiała się do niego kolejka przyszłych doktorów. Ojciec był głęboko wierzącym człowiekiem, dzięki jego duchowej postawie również przyszedłem do Boga. W tłumaczeniu ojca na język rosyjski ukazały się zbiory katechez Ojca Świętego Jana Pawła II.

– W pewnym sensie idzie pan również po śladach taty; pracuje w wydawnictwie, zajmuje się tłumaczeniami, redaguje Gazetę Petersburską. Wzrasta Pan w atmosferze polskiego Petersburga. Polski Petersburg, jego polonijny renesans, z czym Pan wiąże – z tożsamością miasta, poszukiwaniem korzeni, potrzebą serca?



– Tłumaczę od czasu powrotu ze studiów na KUL-u, przeważnie teksty techniczne. Przygodą intelektualną było tłumaczenie książki pt. „Galaktyka potrzeb – psychologia dążeń ludzkich” polskiego psychologa Kazimierza Obuchowskiego oraz książki śp. Romualdy Hankowskiej o kościele św. Katarzyny w Petersburgu. Natomiast redagowanie Gazety Petersburskiej to potrzeba serca, pewnego rodzaju hobby, ponieważ nie jestem zawodowym dziennikarzem. Uczę się na własnych błędach. Podtrzymuje mnie na duchu i pomaga moja żona, która świetnie zna język polski i pracuje w agencji informacyjnej. Polski Petersburg – to polskie zabytki, polska dawna i współczesna inteligencja, artyści, literaci, naukowcy. Petersburg to miasto wielonarodowościowe, sporo ze swojego piękna zawdzięcza właśnie Polakom. Podobno pierwsi Polacy pojawili się w mieście już w 1710 roku. Zresztą i Polska może być wdzięczna Petersburgowi, w którym kształciło się dużo wybitnych Polaków. Będziemy kontynuować rubrykę Renesans Petersburski, w której przedstawiamy sylwetki wybitnych mieszkańców Petersburga polskiego pochodzenia, jak również naszych gości.

– W ciągu 20.letniego okresu pracy SKO „Polonia” wychowało się cale pokolenie, już jego dzieci zaczynają chodzić do polskiego przedszkola, niektóre uczęszczają na zajęcia z języka polskiego w Domu Polskim. Czy Pan, wychowany w nowym wymiarze, odczuwa większą potrzebę kontaktów z Polską, jej kulturą, i jako mieszkaniec Petersburga przeżywa rozterki poczucia braku rozwoju, dyskomfortu spłycania problemów rosyjsko-polskich, a może w dobie Internetu i innych środków informacyjnych ma się uczucie: ”wszędzie jest blisko”, a Petersburg jest tak piękny, że tylko trzeba pielęgnować naszą wartość dodaną, jaka jest polskość?



Za pomocą Internetu możemy na bieżąco śledzić życie w kraju, czytać polskie gazety i czasopisma, słuchać radia czy nawet oglądać fragmenty programów telewizyjnych. Niestety, osoby w starszym wieku często nie mają dostępu do internetowych środków masowego przekazu. Dla nich nasza Gazeta będzie swoistym ogniwem, łączącym z Macierzą. Ale najważniejsze są stosunki międzyludzkie. Musimy promować nasze miasto, żeby coraz więcej młodych ludzi odwiedzało Petersburg, w którym jest mnóstwo zabytków, związanych z Polską. Niestety, brakuje mądrości politycznej z jednej i z drugiej strony. Polska może być mostem między Wschodem i Zachodem, tymczasem powstają nowe „mury”, przeważnie w głowach. Niektóre media w Polsce i Rosji podtrzymują stare lub tworzą nowe klisze, uprzedzenia. Jednak nie jest tak źle. Organizowane są festiwale filmowe polskich filmów, ukazują się książki współczesnych pisarzy polskich. Po pewnym okresie przerwania kontaktów i niekiedy przymusowej „przyjaźni polsko-radzieckiej”, obserwujemy renesans prawdziwego zainteresowania polską kulturą. Dzięki Senatowi RP i Fundacji "Pomoc Polakom na Wschodzie” mamy środki na druk Gazety.

– Od ponad 10.lat jest Pan w składzie redakcji i zalicza się do jej trzonu. Gdyby można było zrealizować marzenia, oczywiście nie tylko związane z Gazetą, co by było na I miejscu?

Zwalczyć wzajemne uprzedzenia Polaków i Rosjan, odbudować mosty pomiędzy tymi wielkimi narodami. Pójść do księgarni w Petersburgu i kupić najnowszą polską książkę – wolę jednak te papierowe, nie elektroniczne.

– W ramach Polonii Petersburskiej mamy bardzo zdolnych młodych uczonych, twórców, społeczników. Co może zaproponować im nasze czasopismo? Dla przykładu, Antonowi Iwanowowi – wybitnemu informatykowi, czy Halinie Żukowej – ze wszech miar utalentowanej pianistce.

Może warto tu przytoczyć słynne słowa Johna F. Kennedy’ego: "Nie pytaj, co twój kraj może zrobić dla ciebie, zapytaj, co ty możesz zrobić dla swojego kraju". Trochę nam brakuje zaangażowania młodego pokolenia. W dzisiejszych czasach praktycznie nie ma osób o nastawieniu romantycznym. Robimy Gazetę nie dla pieniędzy (nie jest to wydanie komercyjne), ale z potrzeby serca. Teraz dzięki naszej stronie internetowej docieramy do każdego zakątka świata, gdzie mieszkają Polacy i osoby władające językiem polskim. A przecież w niektórych krajach Polonia ma silne wpływy na decyzje rządów, posiada swoiste lobby. Młodym uczonym, twórcom, nasze czasopismo daje rozgłos, nowe kontakty, ciekawe propozycje. Jesteśmy otwarci, czekamy na nowych autorów.

– Skład naszej redakcji jest przykładem społeczności wielopokoleniowej. Starsi służą doświadczeniem i pewnym sceptycyzmem, natomiast młodzi rozmachem w korzystaniu z najnowszych osiągnięć medialnych. Jesteśmy różni pokoleniowo. Na czym polegają te nasze „inności”?

Nie ma znacznych zasadniczych różnic. Przecież łączy nas zainteresowanie polską kulturą, historią, językiem, polska krew. Wzajemnie się dopełniamy. Redaktor Naczelna naszej Gazety jest osobą niezwykle taktowną, potrafiącą przyciągnąć do siebie ludzi, która od wielu lat pracuje „u podstaw” nad odrodzeniem się polskości w Petersburgu. Starsi zawsze służą mądrą radą, pomocą. Jesteśmy zgranym zespołem redakcyjnym.

– Cieszę się niezmiernie, że jest pan patriotą Gazety Petersburskiej i właśnie dzięki temu mamy ładniejszą i treściwszą stronę internetową (www.gazetapetersburska.org), Gazeta ma nowy skład i opracowanie graficzne, potrafi Pan wyłapać najmniejsze autorskie i drukarskie ”pchełki”. Niedawny wywiad z polskim pisarzem i uczonym Januszem Leonem Wiśniewskim udowodnił, że sprawdza się Pan jako autor. Jakie są plany na najbliższą i dalszą perspektywę?

 

W niniejszym numerze publikujemy wywiad z Mariuszem Wilkiem, polskim pisarzem, działaczem "Solidarności", który obecnie mieszka w Petrozawodzku i pisze niezwykłe książki o północnych rejonach Rosji europejskiej. W następnym numerze będzie wywiad z popularnym pisarzem Januszem Wiśniewskim. Będziemy również pozyskiwać nowych autorów dla Gazety, pisać o utalentowanych ludziach, związanych z polską i rosyjską kulturą. Dzięki Internetowi docieramy teraz do większego grona osób. Możemy też operatywnie opisywać wydarzenia kulturalne w Petersburgu, związane z Polską, jak również przybliżać czytelnikom obecną sytuację w Polsce. Czytelnicy w Polsce i na całym świecie będą mogli przeczytać o polonii petersburskiej i życiu kulturalnym w grodzie Piotra. Może zabrzmi to zbyt podniośle, ale będziemy budować mosty pomiędzy Polską a Rosją.

Rozmawiała Teresa Konopielko