Helena Miziniak: Obecność Kościoła w życiu wspólnot i organizacji polskich poza krajem

Rozmowa z Heleną Miziniak – honorowym Prezydentem Europejskiej Unii Wspólnot Polonijnych w Londynie, Prezesem Zjednoczenia Polskiego w Wielkiej Brytanii
– Jakie znaczenie ma Kościół Katolicki dla Polaków żyjących na obczyźnie?
– Wszyscy doskonale wiemy, że Kościół Katolicki na przestrzeni swoich dziejów zawsze łączył i jednoczył wszystkich swoich wiernych. Dla nas Polaków, niezależnie od miejsca zamieszkania i znajomości języka polskiego, był zawsze kochającą matką. Każdy Polak, który z różnych powodów i w różnym okresie czasu opuścił swoją ojczyznę, zabierał ze sobą w tę długą i często bezpowrotną podróż swoją wiarę i religijność. Pierwsze też kroki na obcej ziemi kierował zawsze do kościoła, który go

wspierał i pomagał w trudach dostosowania się do nowej niełatwej rzeczywistości na obcej ziemi.
Często widzi się w kościele tylko jego struktury instytucjonalne. Mają one oczywiście bardzo duże znaczenie w życiu kościoła, który jest też przecież i instytucją społeczną. Nie można jednak zapomnieć, że jego istotą jest ożywiający Duch Boży.
Ten właśnie duchowy wymiar sprawia, że w życiu kościoła na emigracji uczestniczy zdecydowanie więcej ludzi, niż w życiu organizacji społecznych i kulturalnych. To niewidzialne duchowe działanie jednoczy ludzi pomiędzy sobą i sprawia, że wspólnota staje się rzeczywistością.
– Ludzie przychodzą do polskiego kościoła bo czują też bliski związek z polskością...
– Nasi wierni chcą mięć to przeżycie, które wynieśli z domu. Chcą też nauczyć swoje dzieci tych form, które sami wynieśli z domu. Można więc powiedzieć, że w kościele uwidacznia się również i kwestia i problemy naszej polskości. Może też właśnie dlatego przy wielu wspólnotach rozwijały się przede wszystkim szkoły przedmiotów ojczystych i języka narodowego, a także tworzyła się nasza rodzima kultura.
U początku każdej zorganizowanej wspólnoty emigracyjnej jest zawsze parafia. Koniec istnienia wspólnoty parafialnej oznacza też najczęściej koniec zorganizowanego życia emigracyjnego. Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że w każdym kraju sytuacja jest inna i uzależniona od warunków i charakteru osiedlenia, od przekroju społecznego emigrantów, od przepisów prawnych, od warunków panujących w samym kraju osiedlenia i wreszcie od stosunku kościoła lokalnego do polskich emigrantów.
Wszyscy dobrze wiemy, że duszpasterstwo emigrantów nigdy nie było sprawą oczywistą ani łatwą. Musiało być bowiem oparte o różne kompetencje wynikające z różnego sposobu patrzenia na prawną i organizacyjną strukturę duszpasterstwa emigracyjnego. Choć nikt nigdy oficjalnie nie kwestionował zasady: zbawienie człowieka jest najwyższym prawem, to jednak duszpasterstwo emigracyjne wszędzie natrafiało na liczne trudności wynikające z postaw kościołów lokalnych.
–Dopiero odpowiednie dokumenty Kościoła Katolickiego wskazały na rolę duszpasterstwa emigracyjnego....
– Była to Konstytucja Apostolska z roku 1951 oraz instrukcje Stolicy Apostolskiej o duszpasterstwie emigracyjnym. Akcentowały one potrzebę specjalnej opieki duszpasterskiej nad emigrantami, która może przynieść obfity plon, o ile sprawować ją będą ludzie, którzy władają poprawnie ich ojczystym językiem. Dokumenty watykańskie zwracały również uwagę na fakt, że duszpasterstwa emigracyjnego nie można skutecznie prowadzić, jeśli nie zwraca ono uwagi także na spuściznę duchową i umysłową danych emigrantów, w czym doniosłą role odgrywa język ojczysty, za pomocą którego wyrażają oni swoją mentalność i religijność.
-Watykańskie dokumenty precyzowały jasno oficjalną linię Kościoła Powszechnego...
– I dotyczyły nie tylko emigrantów, ale również i dla tych, którzy mieszkają poza granicami swej ojczyzny w skutek politycznych zmian granic państwowych. Dotyczyły więc one także m.in. naszych rodaków ze wschodu.
Po rozpadzie bowiem ZSRR Polacy tam nadal zamieszkali uzyskali dla siebie sprzyjające warunki prawne, jakich wcześniej, jako mniejszość narodowa, nigdy nie posiadali. Te nowe warunki były wynikiem zawartych przez Polskę, w połowie lat dziewięćdziesiątych, traktatów o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy. Najważniejsze jednak, co stało się w tym wszystkim, to uznanie przez władze tych państw, podstawowych swobód religijnych dla naszych rodaków, a wśród nich zgody na obecność polskiej kultury religijnej.
Biorąc pod uwagę bardzo różną sytuację narodowościową i liczebnościową wiernych na Wschodzie oraz używanie przez nich języka ojczystego można stwierdzić istnienie jakby trzech modeli duszpasterstwa. Pierwszy w Federacji Rosyjskiej, drugi w republikach azjatyckich dawnego ZSRR oraz trzeci – na Białorusi i Ukrainie.
– W Federacji Rosyjskiej katolicy stanowią dziś mozaikę kilkunastu narodowości...
–...wśród których jest też spora grupa Polaków. W tej sytuacji, jak twierdzą pracujący tam kapłani, językiem jednoczącym ich w liturgii jest rosyjski, choć są i wyjątki – np. polska parafia w Wierszynie na Syberii czy inne w większym ośrodkach miejskich całej Rosji. Używanie jednak z konieczności języka rosyjskiego w liturgii kryje w sobie jednak pewien problem, który przez tamtejszych duszpasterzy powinien być brany pod uwagę. Chodzi mianowicie o ludzi, którzy w swym ojczystym języku, w jego tradycyjnych formach, wyrażają od lat swoją wiarę, którą zachowali w najtrudniejszych okresach prześladowań religijnych. Nie będzie też przesady w twierdzeniu, że głównie dzięki Polakom przetrwał tam w podziemiu kościół katolicki i dzięki nim rozpoczęło się tam odrodzenie religijne. Uważam, że ci ludzie nie mogą być zostawieni sami sobie, nie mogą być ignorowani i odsunąć się na bok. Należy więc szukać nowych rozwiązań, zapewniających starszemu pokoleniu Polaków możliwość modlenia się w kościele po polsku.
-Zdecydowanie inaczej jest na Białorusi...
-Na Białorusi czy na Ukrainie język rosyjski nie mógł już spełnić takiej roli. Szczególnie w życiu religijnym, gdzie zawsze dominował język, do którego wierni byli przez lata ogromnie przywiązani. Widzieli w nim bowiem znaki swej duchowej i narodowej odrębności.
W roku 1992 Związek Polaków na Białorusi sformułował zasady dotyczące używania języka polskiego w kościele i opublikował go w gazecie “Głos znad Niemna”. Zasady te do dziś nie straciły na swoim znaczeniu. Czytamy w nich bowiem: Na Białorusi są Polacy. Mają oni prawo modlić się do Boga w swoim języku ojczystym. Takie samo prawo do swego języka ojczystego w kościele maja też i Białorusini. Prawo bowiem wyboru języka należy wyłącznie do wiernych, a nieludzi z zewnątrz. Powyższe zasady powinny być respektowane przez kościół i państwo oraz zainteresowane osoby i instytucje. Zasady te należy również odnieść do Polaków żyjących na Ukrainie.
Na wschodzie można dziś bardzo często usłyszeć opinię, że zadaniem kościoła nie jest podtrzymywanie świadomości narodowej Polaków, gdyż powołane są do tego powołane odpowiednie organizacje polskie. To jest jednak tylko część prawdy. Należy bowiem jednocześnie dodać, że zadaniem kościoła nie jest też zmienianie świadomości jednej na drugą. Z napływających stale ze wschodu informacji do Europejskiej Unii Wspólnot Polonijnych wynika, że właśnie w tym kierunku zdecydowanie prowadzą zmiany w liturgii na Białorusi i Ukrainie.
Istniejąca w tych krajach sytuacja, także w samej Rosji i w niektórych krajach byłego ZSRR, napawa nas wielkim niepokojem. Przedstawiciele tamtych środowisk na wszystkich zjazdach, konferencjach czy spotkaniach regionalnych i polonijnych mówią głośno, otwarcie i z bólem o wielkich trudnościach, że polscy księża albo zmuszani są do ograniczanie tego co polskie do minimum w swej pracy duszpasterskiej. Są też jednak i tacy, co w swej pracy duszpasterskiej sami, co jest jeszcze bardziej bolesne dla tamtych środowisk, wybierają podobną drogę.
Oczywiście nie można generalizować. W krajach, o których mówiłam pracuje wielu wspaniałych oddanych księży, którzy niosąc słowo boże łączą również ludzi i pomagają im realizować się w różnych dziedzinach. W ciągu ostatnich kilkunastu lat udało się im nie tylko odzyskać świątynie, aleje także odremontować i zbudować wspólnoty religijne oraz warunki do pracy oświatowej, wydawniczej, kulturalnej czy charytatywnej. Oby ich światło promieniowało na tych, którzy tej drogi jeszcze nie widzą.
Dziś, kiedy wiemy, że odpowiedzialność za kościół nie jest tylko sprawą księży, ale także i świeckich, szczególnie tu na emigracji, staramy się często sami wziąć odpowiedzialność za parafie polonijne. Dziś w ramach wspólnot parafialnych i poprzez rady duszpasterskie Polacy zza granicy uczą się i praktykują obowiązek współodpowiedzialności za to wielkie dzieło, któremu na imię “Polak żyjący poza ojczyzną”.
Wychowując człowieka wiary kościół służy emigracji, bo chroni ją przed wypaczeniem własnej postawy i błędnych założeń. Przekazując zaś naukę objawioną uczy i czuwa, by te hierarchiczne wartości nie zostały zniekształcone. W tym dopiero kontekście hasło: Bóg, Honor i Ojczyzna nabierają właściwego znaczenia.
- Dbajmy więc o to wszyscy. Dziękuje też za rozmowę.

rozmawiał Leszek Wątróbski

Helena Miziniak 
Honorowy Prezydent Europejskiej Unii Wspólnot Polonijnych, Prezes Zjednoczenia Polskiego w Wielkiej Brytanii
Pani Helena Miziniak jest jedną z najbardziej znaczących postaci życia emigracyjnego. Urodzona w 1939 roku w Wilnie. Na emigracji w Londynie przebywa od 50 lat i niewiele mniej liczy jej zaangażowanie w pracę społeczną na rzecz Polonii brytyjskiej. Rozpoczęła swoją pracę w Katolickim Stowarzyszeniu Młodzieży Polskiej w Wielkiej Brytanii. Przez ponad 15 lat pracowała społecznie jako nauczyciel i wychowawca młodzieży w szkolnictwie polonijnym w płd. Londynie. Ten rodzaj aktywności związał ją na długie lata z jedną z najbardziej zasłużonych organizacji dla zachowania tożsamości narodowej, jaką jest założona przez gen. W. Andersa w 1942 roku Polska Macierz Szkolna w Wielkiej Brytanii. Od lat zaangażowana w prace Zjednoczenia Polskiego w Wielkiej Brytanii. Pani Helena Miziniak była też zaangażowana – także zawodowo – w działalność Polskiego Ośrodka Społeczno-Kulturalnego w Londynie. Obecnie pełni następujące funkcje prezesa w Zjednoczeniu Polek w Wielkiej Brytanii. Jest wiceprzewodniczącą Zjednoczenia Polskiego w Wielkiej Brytanii. Inicjowała i w późniejszym okresie promowała nurt zjednoczeniowy w polonijnym ruchu na kontynencie europejskim. Efektem tych działań było ukonstytuowanie się początkowo Europejskiej Rady, a później Europejskiej Unii Wspólnot Polonijnych, organizacji, która w przyszłym roku będzie obchodziła jubileusz 15-lecia. Jako prezes Unii kierowała nią przez dwie kolejne kadencje, wcześniej pełniła funkcję sekretarza generalnego. W uznaniu dla jej pracy i zaangażowania, na ostatnim VI Zjeździe Europejskiej Unii powierzono jej zaszczytną funkcję Prezydenta Honorowego. Nadal aktywna, zabiera głos w sprawach polskich w Kraju i poza jego granicami. Jest wiceprzewodniczącą Rady Polonii Świata. Przewodniczy także Zespołowi Doradców Marszałka Senatu VV Kadencji ds. Migracji Zarobkowej Polaków do Krajów Unii Europejskiej. Od 4 kwietnia pełni funkcję Prezesa Zjednoczenia Polskiego w Wielkiej Brytanii.
Europejska Unia Wspólnot Polonijnych jest typową organizacją typu „umbrella” –organizacją federacyjną, demokratycznym związkiem centralnych i ogólnokrajowych organizacji polskich i polonijnych w Europie. Jako organizacja regionalna skupia obecnie 4o organizacji polskich i polonijnych z 26 państw europejskich. Swoje cele Unia określa następująco: integracja i wzmocnienie pozycji europejskiego ruchu polonijnego; uzyskanie przez Polskę należnego miejsca w zjednoczonej Europie; zachowanie przez Polonię europejską polskiego dziedzictwa kulturowego, reprezentowanie Polonii europejskiej wobec Unii Europejskiej, Parlamentu Europejskiego, innych struktur europejskich i międzynarodowych oraz wobec władz i organizacji polskich. Wszystkie te działania były istotnym wsparciem wysiłków polskiej dyplomacji.

Zespół ds. Strategii i Analiz Biura Polonijnego